piątek, 4 kwietnia 2014

#18 - Nienawiść

Cześć :) Zdaję sobie sprawę, że minął prawie miesiąc od ostatniego rozdziału. Miałam sporo roboty w szkole, do tego doszło przygotowanie do konkursu z angielskiego o USA, ale opłaciło się! Zajęłam 1 miejsce i wygrałam m.in. tableta :D Korzystając z tego, że wróciłam dziś wcześniej ze szkoły zabrałam się za tłumaczenie i mam dla Was nowy rozdział. Przepraszam Was bardzo, wiem, że zawiodłam :c
Miłego czytania x




*

Jej ton mnie zaskoczył. Nie przywykłem do tego, żeby Jo była zła. Nigdy nie była zła, kiedy z nią rozmawiałem. Zmierzyłem się z radością i smutkiem, ale nigdy gniewem.
- Um, nie rozmawiałaś ze mną, coś nie tak? – zapytałem nerwowo.
- Nie wiesz, prawda? – jęknęła. Najwyraźniej nie miałem wszystkich elementów układanki.
- Nie? – to było bardziej jak pytanie, niż stwierdzenie. Naprawdę nie chciałem, żeby Jo była na mnie zła, więc chciałem jedynie zgodzić się z tym co powie.
- Niall, byłeś jedyną pijaną osobą na moich urodzinach! – wykrzyknęła. Moje oczy się rozszerzyły. Czekaj, skąd tego dowiedziała? Louis powiedział, że nawet nie rozmawiałem z Jo cały wieczór.
- Jak się tego dowiedziałaś?
- Podszedłeś do mnie! – wydarła się Jo. – Poszedłeś i rozmawiałeś ze mną! Dałeś mi prezent, a potem powiedziałeś mi, że jestem seksowna. Jakiego rodzaju to był komplement? Nie wiem, co siedzi w Twojej głowie, kiedy jesteś pijany, ale najwyraźniej nie masz żadnych manier w stosunku do mnie. Miałeś zamiar coś powiedzieć, ale Louis zabrał Cię na zewnątrz…Po paru minutach, wyszłam tam i usłyszałam Twój krzyk na Louisa i Harry’ego! Zrobiłeś wielką scenę przed moim domem, to było tak żenujące. Dlaczego wypiłeś tyle na imprezie? Wiesz, że jestem przeciwna piciu, ponieważ po tym dzieją się takie rzeczy!
Czekaj, rozmawiałem z nią? I Louis tam był? Dlaczego Louis miałby mi nie powiedzieć? Powiedział mi, że nie miałem kontaktu z Jo! Nie mogłem znaleźć powodu, dla którego miałby to przede mną ukrywać…
Zabrakło mi słów. Co mogę powiedzieć Jo? Oczywiście nie uwierzyłaby mi, gdybym powiedział jej, że wypiłem to wszystko przypadkowo…ale nie wiedziałem co innego powiedzieć…Czy słyszała wyznanie moich uczuć do niej? Powiedziała, że wyszła parę minut później, więc myślę, że nie.
- Jo, naprawdę mi przykro. To był wypadek. Nie chciałem tyle wypić. Byłem znudzony i skończyłem na piciu…Naprawdę przepraszam.
- Wiesz, nie znałam Cię od tej strony, Niall. Nie byłeś tym samym Niallem, którego znam.- wymamrotała Jo.
- Naprawdę mi przykro. Nie będę pił w pobliżu Ciebie nigdy więcej, obiecuję. Proszę, nie mogłem wyjść bez rozmowy z Tobą. Jesteś jedną z najbliższych mi osób i nie mógłbym żyć bez Ciebie!
Nie mogłem uwierzyć, że to powiedziałem. Chociaż to prawda…Czułem się, jakbym mógł powiedzieć jej czasem więcej niż chłopcom. Nadal nie mogłem powiedzieć jej o depresji czy usiłowaniu samobójstwa, ale o tym nie mogę powiedzieć nikomu. To za duże ryzyko.
Zapadła cisza. Po minucie usłyszałem westchnienie Jo – Przepraszam…nie powinnam się tak wkurzać. Nigdy się nie denerwuję – Jo zaśmiała się cicho. – Ale wybaczam Ci, Niall.
Wypuściłem z siebie westchnienie ulgi – Dziękuję Jo.
Jo zdecydowała zmienić temat rozmowy – Więc co robisz na święta?
- Prawdopodobnie jadę do Irlandii, żeby zobaczyć moją rodzinę… - kiedy o tym myślałem, nie brzmiało to jak zabawa. – Wolałbym zostać tutaj, ale oni przyjeżdżają tutaj często, więc dla mnie wygodniej będzie pojechać tam. A Ty?
- Zostaję w domu z Asher’em. Jego tato przyjeżdża – powiedziała Jo.
- A co z Twoją rodziną? – zapytałem. Nie słyszałem zbyt dużo o rodzinie Jo. Nigdy o nich nie mówiła. Zastanawiałem się, czy coś się dzieje między nimi?
- Zostają w domu. Rodzice i ja nie mamy ze sobą zbyt dobrego kontaktu…
- Dlaczego? – zapytałem. Czy to było właściwe pytanie czy tylko ją zirytuje? Wiedziałem, że Jo nie za bardzo lubi rozmawiać o swoich problemach…Czy powinienem na nią naciskać?
- Moi rodzice są typem rodziców, którzy przymuszają Cię do robienia rzeczy, których nie chcesz robić. Nie odezwą się do Ciebie, jeśli nie dajesz z siebie wszystkiego. Jeśli zawalisz raz, nie wybaczą Ci przez jakiś czas.
- Oh – wymamrotałem. Zastanawiałem się czy rodzice są przyczyna jej depresji? Jeśli tak jest, czemu nie powiedziała mi wcześniej?
- Przepraszam, w pewnym sensie zrujnowałam wesoły nastrój  - Jo cicho się zaśmiała.
- Wiesz, że możesz powiedzieć mi wszystko. Nie martw się o to czy będę radosny czy nie. Nie robi mi to różnicy, jeśli będę smutny raz na jakiś czas.
- Dziękuję Niall.

*

- Kto nadal jest singlem? – zapytała nas dziennikarka. Harry, Liam i ja podnieśliśmy ręce.
Oto są, dziewczyny. Nadal macie szanse z jednym z trzech chłopaków z One Direction – zażartowała. Wiedziałem, że był to żart, ale przeszkadzało mi to. Nie byliśmy jednostkami, tylko członkami znanego boysbandu.
- Zayn, kiedy dojdzie do Twojego ślubu? – zapytała go.
- W następnym roku, prawdopodobnie wiosną  - odpowiedział Zayn. Wiedziałem, że nie chcę zdradzić zbyt wielu szczegółów. Naprawdę martwi się, że część fanów mogłaby zniszczyć ślub czy coś.
- Jak wiecie, ostatnio widzieliśmy Harry’ego i Nialla z paroma różnymi dziewczynami  - powiedziała dziennikarka. Cholera, jakie tym razem tworzą plotki? Nie chciałem, żeby ktoś został znienawidzony przez to, że byłem z nimi widziany.
- Mamy wcześniej zdjęcia Harry’ego i dziewczyny, której jak się dowiedzieliśmy na imię Vanessa. Czy Wasza dwójka się spotyka? – zapytała. Widziałem jak Harry zesztywniał. Nadal nie dowiedziałem się co zaszło między nim a Vanessą. A to było jakiś miesiąc temu.
- Nie, nie spotykamy się – Harry spokojnie odpowiedział. 
Naprawdę chciałem wiedzieć, co wydarzyło się między nim a Vanessą. Pomyślałem, że dziennikarka będzie kontynuować zadręczanie Harry’ego, ale zamiast tego przeszła do mnie. – Więc słyszeliśmy plotki, że byłeś widziany z dziewczyną o imieniu Emily, czy to prawda, Niall?
Naprawdę, muszą w to wplątywać Emily? Niech to szlag trafi, to sprowadzi na nią nienawiść…naprawdę na to nie zasługuje. Jest jedną z najmilszych dziewczyn i martwię się, że fani będą ją osądzać i ją zniszczą.
- Nie, jesteśmy tylko przyjaciółmi – szybko odpowiedziałem. Nie chciałem, żeby komukolwiek przyszło do głowy, że Emily i ja jesteśmy kimś więcej dla siebie. Nie chciałem, żeby była znienawidzona za to, że mnie zna. Dlatego nie mogę być blisko z żadną z dziewczyn…
- Widzieliśmy również 5 z Was w domu Jo Levon na jej imprezie urodzinowej. Przyjaźnicie się z nią? – zapytała. Nie, nie chciałem, żeby wspomniano tutaj o Jo.
- Tak, jest jednym z naszych przyjaciół – odpowiedział Louis. – Właściwie była sąsiadką Zayna, kiedy mieszkał w Bradford.
- Naprawdę? Mały świat.
Tak, to prawda. Nawet lepszym przykładem jest to, że moja księżniczka skończyła na byciu Jo Levon, najbardziej znaną, młodą aktorką na świecie.

*

Kolejny tydzień minął, zostały mi tylko 2 dni, zanim wyjadę na święta do Irlandii. To całkiem smutne, że nie chcę tam jechać. Co stało się z moim życiem? Nie chcę widzieć mojej rodziny nigdy więcej.
Jo i ja kontynuowaliśmy nasze zwyczajne rozmowy przez telefon. Nie byliśmy w stanie odwiedzać siebie. Paparazzi interesowało się naszą sprawą od tamtego wywiadu. Nie chcieliśmy, żeby zobaczyli nas samych, co byłoby złe dla nas obojga.
Jo była ostatnio bardzo podekscytowana. Opowiedziała mi te wszystkie miłe rzeczy, które zrobił dla niej Asher i teraz kupiła dla niego idealny prezent. Chciałbym być tym, który będzie z Jo. Chciałbym zostać z nią w domu na święta, żeby żadne z nas nie musiało sprostać problemom, które czekają na nas w domu.
Zaparkowałem auto przed moim mieszkaniem i wysiadłem. Wróciłem właśnie z M&G z fanami. Wysiadłem z auta i zapiąłem mój płaszcz. Parę płatków śniegu przyczepiło się do moich włosów. Spojrzałem w górę na szare, brytyjskie niebo i patrzyłem jak sypią małe płatki śniegu. Naciągnąłem beanie na uszy i wyciągnąłem klucze z kieszeni. Poszedłem w kierunku drzwi z głową w dół, próbując ochronić się przed płatkami śniegu wpadającymi mi do oczu. Spadały w dół bardzo szybko.  
Spojrzałem w górę i zobaczyłem kogoś przed drzwiami. Stała tam Emily. Była ubrana w gruby, zimowy płaszcz i wełnianą beanie. Jej szalik owinięty był wokół szyi. Miała na sobie rękawiczki dopasowane do płaszcza. Jej zimowe buty były całkiem mokre i jej jasnoczerwone włosy były pokryte miniaturowymi płatkami śniegu.
- Emily? – zapytałem zdezorientowany. Jej brązowe oczy spotkały moje. Później zdałem sobie sprawę, że to nie płatki śniegu roztopiły się na jej policzkach, oblanych rumieńcem, lecz łzy. Jej oczy były wypełnione łzami.
- Emily, co się stało? – zapytałem ostrożnie.
Emily przegryzła wargę, niepewna czy powinna mi powiedzieć, ale wreszcie się na to zdecydowała 
– Fani – wyszeptała.
–Nie zniosę tego dłużej! Chcą, żebym umarła! Nie wiem jak sobie z tym poradzić! – szlochała.

Nagle Emily schowała twarz w moim płaszczu. Objąłem ją ramionami i przytuliłem.

PRZYPOMINAM: 
  • CZYTASZ = KOMENTUJESZ 
KOLEJNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ PRZY MIN. 20 KOMENTARZACH :)

NA GÓRZE ZNAJDUJE SIĘ ZAKŁADKA INFORMOWANI - WYSTARCZY NAPISAĆ W KOMENTARZU POD NOTKĄ SWOJĄ NAZWĘ Z TT :) 

+ MOŻNA DODAWAĆ DO OBSERWOWANYCH (PO PRAWEJ)

Dziękuję za wszystkie komentarze